Szkolna twórczość. Vol. 2
Dobra. Wiem, że ostatnio trochę się opuściłam nic nie pisząc na tym blogu, ale cóż. Bywa. Tfu! Zdarza się. Agnieszka, miałaś pilnować, żebym nie mówiła “bywa” ;-)
W przygotowaniu są dwa wpisy… w sumie to nawet trzy, ale jakoś nie mogę ich nigdy dokończyć. Tak to jest jak ja coś zacznę tworzyć, a dzieci neostrady nagle wołają mnie na gg, bo mają mega ważną sprawę. No dobra, dobra. Żartuję sobie tylko. Mam dziś wyjątkowo dobry humor, bo był to baaardzo fajny i bardzo szalony dzień. Takie fajne spotkanka rzadko się zdarzają. Może ktoś sprawić, żeby każdy dzień tak wyglądał?? :D Będę wdzięczna ;-)
No ale dobra, teraz do rzeczy. Dzisiaj wpisik z cytatami z lekcji. Co prawda to nie to samo co być tam na żywo i w tym uczestniczyć, ale może chociaż odrobina atmosfery sie udzieli ;]

Na religii:
Czarek: Kurwa! Pasuje! (Chodziło o hasło do krzyżówki właśnie przez niego rozwiązywanej)
Ksiądz: Czarku, Ty chyba zapominasz gdzie jesteś. To nie kościół, tylko lekcja religii.

Na religii po raz drugi:
Ksiądz: Przestańcie mi tutaj bzykać! (szkoda, że nie dodał, że się)

Na religii po raz trzeci:
Ksiądz: Są plusy dodatnie i ujemne.
Zuzia: Dlaczego?
Ksiądz: Musicie zapytać Lecha Wałęsę.
Ja: Załatwi mi ksiądz spotkanie z nim, żebym mogła zapytać?

Na religii again:
Iza: A gdzie jest przebaczenie?
Ksiądz: Za takie błędy nie ma przebaczenia.
Apan: A sprawiedliwością jestem JA!

Na religii po raz enty:
Klasa (te słowa akurat należą do Agnieszki): Prosimy, my chcemy na wycieczkę, taką po Piotrkowie… żeby było inaczej…
Ksiądz: Oj dzieci, dzieci… (z jakim westchnieniem to powiedział.. ach… xD)
Ja: Oj księdzu, ksiedzu…

Na polskim:
Prof.: Jak można ocenić tą sytuację?
Edyta: Że na tańcu by się pewnie nie skończyło.
Prof.: No “Taniec z gwiazdami” to by to raczej nie był…

Prof.: Uśmiech na twarzy Jarka świadczy, że już po wszystkim. (Kojarzy ktoś tę sytuację? Bo ja tylko śmieszne sytuacje zapisuję, tą zapisałam, ale nie mogę skojarzyć a propos czego to było…)

Matematyka:
Prof.: Gdzie byłeś?
Marek: No w tym konkursie co tam jest…
Prof.: Przecież Ty nie bierzesz w tym udziału.
Marek: No jak nie?? Biorę.
Prof.: To po co przyszedłeś?
Marek: Chciałem przyjść zobaczyć co tu się dzieje.
Prof.: Co tu się dzieje… kankana tańczymy.

I wracamy do religii:
Apan (zgłasza się i mówi): Ale ja mam tutaj bajkę.
Ksiądz: Ale co to ma wspólnego?
Apan: No… ale… ale jest bajka.
