Psychologia a przewidywanie zachowań.
Śmieszy mnie to, kto u nas w domu podejmuje decyzje. Niby wszyscy tacy dojrzali, wszystko wiedzą, a nie mogą podjąć najprostszej decyzji o wyjeździe czy podjęciu leczenia. I wtedy co? Wszystko, cała odpowiedzialność spada na niedojrzałą i nieodpowiedzialną Alex. Co dziwne, czasem już mnie słuchają. Cóż, każdy musi się na własnej skórze przekonać, że moje przeczucie myli mnie niezwykle rzadko, a można nawet rzec, że nigdy mnie nie myli. Nawet dziś to ja podjęłam decyzję o wyjeździe do Częstochowy, ale tuż przed samym wyjazdem dopadło mnie dziwne przeczucie, że coś będzie nie tak. Ale skoro już wszystko było przygotowane, więc co… jedziemy. Nie było to jakieś silne przeczucie, więc postanowiłam o niczym nie mówić. Jednak już dojeżdżając do samej Częstochowy najpierw była straszna zamieć śnieżna, później te korki i problemy ze znalezieniem adresu. A na koniec, kiedy już byliśmy na miejscu, pani, z którą się umówiliśmy spóźniła się prawie godzinę. Rodzice już zwątpili. Chcieli wracać. No ale skoro już przejechaliśmy taki kawał to ostatecznie zgodzili się zaczekać. Niby to spóźnienie nic wielkiego, ale moi rodzice mają tendencję do wyolbrzymiania problemów, więc można uznać, że moje przeczucie się sprawdziło.
W ogóle doszłam ostatnio do takiego wniosku, że wszystkie zachowania można psychologicznie przewidzieć. Oczywiście, jeśli się wie pewne rzeczy o osobie, której zachowanie chce się przewidzieć. Co np? Hmm. Znak zodiaku danej osoby. Zapytacie co to ma wspólnego z zachowaniem czy psychologią? Ano coś jednak ma. Nie zagłębiałam się jak dotąd w cechy wszystkich znaków zodiaku, ale te, które znam mogę stanowczo stwierdzić, że się sprawdzają. Oczywiście występowanie tych cech jest związane również w jakiś sposób z wychowaniem i otoczeniem w jakim człowiek się wychował. Cechą typową dla barana jest jego upór, dla ryby szczerość i umiejętność porozumienia z ludźmi, dla koziorożca - pracowitość.
Co jeszcze trzeba wiedzieć, żeby przewidzieć zachowania? Trzeba chociaż raz z daną osobą porozmawiać. Trzeba wiedzieć czy dana osoba jest jedynakiem czy może ma rodzeństwo (starsze czy młodsze). Możliwe też, że niektórzy ludzie, którzy dłużej interesują się tematem i mają więcej kontaktu z innymi są w stanie po samej rozmowie poznać czy ktoś jest jedynakiem czy też nie. Jedynacy mają dosyć specyficzny sposób podejścia do wielu spraw, aczkolwiek są wyjątki i zawsze można się pomylić.
A co jeśli coś szwankuje i nasze przewidywania się nie sprawdzają? Co to oznacza? Hmm. Wg moich obserwacji przyczyną takiego stanu rzeczy są jakieś zaburzenia w psychice osoby, której zachowania chcemy przewidzieć. Ja osobiście boję się takich przypadków. Dlaczego się boję? Bo boję się ludzi, kiedy nie jestem w stanie przewidzieć choćby jednego ich ruchu. Może to trochę dziwne, ale tak jest. Jak na razie spotkałam tylko jedną taką osobę i uważam ją za trochę niezrównoważoną, ale traktuję ją normalnie, jak gdyby nigdy nic. Znajomych proszę o niedoszukiwanie się podtekstów i szukanie wśród siebie osoby, o której mówię. I tak tej osoby nie znajdziecie tak łatwo, a możecie tylko wysnuć błędne wnioski doszukując się dziwnych cech u siebie czy innych.
26 marzec, 2008 @ 4:12 pm
Wybacz, ale to jakieś głupoty. Psychologia nie zajmuje się sprawdzaniem horoskopów i numerologią. Mierząc czyjś numer stopy nie dowiesz się czy jest ona psychopatą czy może po prostu ma za ciasne buty.
Ja miałem kiedyś przeczucie zbliżającej się zagłady a po kilku chwilach spadł deszcz. Ale to przeczucie spowodowane było wielkimi czarnymi chmurami i tym, że przed chwilą wyszedłem z kina po projekcji “Wojny Światów”. I zdolność stwierdzania, że spadnie deszcz, jeśli widzę chmury (mogę te chmury nazwać przeczuciem, szóstym zmysłem albo Edward i Marian) lubię nazywać logicznym rozumowaniem i ciągiem przyczynowo-skutkowym.
A według ostatniego akapit jestem absolutnie niezrównoważony, zaburzony, niegodzien zaufania i aspołeczny, bo nie mam zaplanowanego harmonogramu. Buuu! Bój się mnie!
26 marzec, 2008 @ 5:52 pm
Ciebie jakoś się nie boję :)
To nie Ty masz mieć jakiś harmonogram działania, tylko ludzie Cię otaczający mają wyczuć jak w danej sytuacji się zachowasz. Osoby, które dobrze Cię znają.
Może i psychologia sie tym nie zajmuje, ale ja rozmawiając z ludźmi i obserwując ich zachowania, a następnie porównując z tym co wypisują w różnych źródłach o znakach zodiaku, łączę wszystkie te czynniki. Zarówno psychologiczne jak i te związane z horoskopami i numerologią. Nie skończyłam psychologii i raczej to mi nie jest pisane, więc wybacz, że to co piszę może wydawać Ci się głupotą. Może nią również być.
Być może moje przeczucia to również ciągi przyczynowo-skutkowe i zwykła umiejętność logicznego rozumowania. Chociaż z tym u mnie to bym czasami polemizowała :P
26 marzec, 2008 @ 7:50 pm
Przeczytałem kiedyś spore opracowanie na temat wpływu znaków zodiaku, gwiazd, numerologii i tego wszystkiego na zachowania ludzi ich osobowośc i życie w ogóle jako takie. Badania zainicjował duet amerykańskich naukowców z tylko jednego instytutu, ale ponieważ musieli zmierzyc się z napływem ochotników do badań jakiego kompletnie się nie spodziewali (napisałbym coś o Amerykanach jako społeczeństwie ale nie mam aż tyle czasu) Wkrótce wpadli oni na pomysł żeby zaprosic do projektu chętne instytuty w całych Stanach i tam też nie było najmniejszych kłopotów z “frekwencją” a badacze też chętnie podeszli do tematu. Badania te stały się niemalże unikalnymi na skalę światową ze względu na ilośc przebadanych i na szczegółowośc badań które nie chcę skłamac dokładnie ile trfały ale w każdym razie b. długo. I w ogóle tym biednym ludziom penetrowali całe życiorysy , życie prywatne, psychotesty robili no w ogóle szok. Potem rzecz jasna wszystko wg najrozmaitszych kluczy porównywali z “ich” liczbami, gwiazdami itd. Efekt ? Szokujący. Nie udowodniono JAKICHKOLWIEK powiązań.
Oczywiście nikt o wynikach badań nie powiedział w TV nie zrobiono z tego medialnego hitu ani nawet chociażby odcinku “Pogromców Mitów” Dlaczego ? Ano. Minuta rozmowy z wróżką to pewnie gdzieś 10 zł + VAT. Zdarza się.
A ja panom naukowcom wierzę jakoś. W tym temacie przemawia przeze mnie absolutny racjonalizm. Taki totalny matfiz ;)
26 marzec, 2008 @ 8:06 pm
Ja swoich wypowiedzi nie opieram na żadnych naukowych badaniach, tylko na swoich obserwacjach. A moje obserwacje mogą być błędne. Raz, że za mało takich przypadków miałam do porównania, a dwa, że różne zachowania można różnie interpretować i podpasowywać pod cechy, o których niby jest mowa w tej całej numerologii etc.
To co tutaj piszę na pewno kiedyś sprawdzę, będę sie doszukiwać dowodów na potwierdzenie lub zaprzeczenie moich słów. Będę to robić, gdyż również jestem w matfizie i staram się myśleć racjonalnie opierając się na badaniach. Jestem trochę jak niewierny Tomasz, nie zobaczę, to nie uwierzę. W przekładzie: nie będę miała wyników naukowych badań to sama nie uwierzę w to co tu piszę, chociaż romantyczna dusza mówi, że może jednak coś w tym jest ;-)
Podsumowując ten mój wywód, z którego właściwie nic nie wynika: Nie radzę sugerować się tym co tu piszę, bo to nie są wnioski oparte na jakichkolwiek naukowych badaniach przeprowadzonych przez kompetentną osobę, ale raczej obserwacje i wymysły młodej dziewczyny-racjonalistki z duszą romantyka (wiem, że jedno drugiemu przeczy, ale świat przecież jest pełen sprzeczności).
26 marzec, 2008 @ 8:18 pm
Więc jeśli z wywodu nic nie wynika to jest on niepotrzebny.
Oczywiście są zjawiska, których rozumem się nie da objąć i pozostaje niektóre rzeczy brać na wiarę.
Ale żeby miliony kilometrów stąd kilka skał oraz rozgrzane skupiska wodoru i helu miały wpływ na to, czy jestem pracowity czy może namiętnym kochankiem-absolutna b-z-d-u-r-a. I tak powiem. I zgadzam się z Kubą.
P.S.
Teraz już wiadomo, czemu tak często masz jakieś hustawki nastrojów, smutne wpisy i jesteś emocjonalna - ta wewnętrzna walka między racjonalistką a romantyczką w Tobie… To musi być ciężkie. Wspieramy Cię, wspieramy.
26 marzec, 2008 @ 9:19 pm
Czasami i wywody, z których nic nie wynika są potrzebne, jeśli pozwalają one wyładować swoje emocje. Lepsze takie wyładowywanie niż rzucanie talerzami etc.
Czyżbym w Twojej wypowiedzi wyczuwała nutkę złośliwości? Moje huśtawki nastrojów są czymś innym spowodowane, ale o tym nie muszę mówić. A czy określenie, że jestem emocjonalna to to samo co emocjonalne podejście do życia i wielu spraw?
26 marzec, 2008 @ 10:23 pm
jestem koziorozcem i nikt sobie nawet nie moze wyobrazic jakim jestem leniem…
nie wierze w gwiazdy a kuba mnie w tym utwierdzil.
jak juz gdzies wczesniej pisalem: horoskop to totalna poganska bzdura i zabobon;)
26 marzec, 2008 @ 10:28 pm
Taaak. Horoskopy piszą za karę dziennikarze, którzy spóźnili się do pracy. Nie pamiętam już kto to powiedział…
27 marzec, 2008 @ 3:11 pm
tez nie wiem ale dobry pomysl;P
27 marzec, 2008 @ 3:43 pm
Ja.
27 marzec, 2008 @ 4:28 pm
Nie byłem złośliwy, pisałem to, co podyktowały mi przeczucia.
Właśnie idę grać z moimi przeczuciami w Scrabble. One zawsze mają wszystkie najlepsze litery…
4 kwiecień, 2008 @ 1:58 pm
>Wiechu
O ile wiem Kościół wierzy w horoskopy tylko zabrania ich czytania.
Ja nie wierzę…
Pozdrawiam!