Grzech tolerancji

Może artykuł mało adekwatny do tego co teraz przeżywam. Zwłaszcza, że stwierdzam, że stałam się ostatnio chamską egoistką. Ale ogólnie ciekawy artykuł. Myślę, że warty przeczytania i głębszego zastanowienia się nad nim.

Nietolerancja zaskakująco często cechuje tych, którzy uważają się za szczególnie tolerancyjnych
Czy należy być tolerancyjnym? Tylko ktoś bardzo odważny może się przyznać do tego, że nie jest lub – co gorsza – nie chce być tolerancyjny. Nic dziwnego, że jakiś czas temu Ryszard Legutko wzbudził powszechne oburzenie wśród polskich postępowych intelektualistów swoim wyznaniem, zawartym w tytule książki, że nie lubi tolerancji.

Miernik tolerancji
Jeden z polemistów prof. Legutki, znany liberalny filozof prawa Wojciech Sadurski przekonywał, jak ważna jest tolerancja: „Kształtowanie w sobie umiejętności tolerancji jest istotną cnotą jednostkową. Nie jest to cnota łatwa ani mała: naturalnym odruchem na inność jest nietolerancja (zakazać, odrzucić, wyeliminować). Tolerancja jest reakcją wyuczoną. Ale ta nauka przynosi dobre rezultaty. Pozwala nam eliminować dezaprobatę płynącą z niskich pobudek – z uprzedzeń, agresji, egoizmu. Umożliwia nam życie w społeczeństwie bogatym różnorodnością, w otoczeniu pluralistycznym. Ale my również musimy mieć swobodę w komunikowaniu naszych poglądów innym – w tym także dezaprobaty dla ich postaw. Tolerancja wyklucza karanie, ale nie wyklucza dezaprobaty” („Rzeczpospolita”, 6 kwietnia 2002 r.).
Nie jestem przekonany, czy rzeczywiście jedynym naturalnym odruchem wobec inności jest niechęć. Gdyby tak było, ludzie nie podróżowaliby tak chętnie, nie interesowaliby się zwyczajami innych, nigdy nie powstałaby etnologia, a ludy nie mieszałyby się z sobą. Równie naturalne wydają się zaciekawienie odmiennością i fascynacja egzotyką. To trochę zależy od naszej natury – jedni lubią odmienność, inni się jej boją. Na przykład tzw. geje z natury, jak się dzisiaj twierdzi, nie lubią anatomicznych i w ogóle seksualnych odmienności. Często to nietolerancja jest postawą wyuczoną. I tak jedynie ktoś, kto dobrze zna historię, nie jest skłonny tolerować pewnych poglądów, na przykład antysemickich, gdyż jest świadomy negatywnych skutków, jakie poglądy te przyniosły w przeszłości. I tylko osoby obdarzone świadomością narodową mogą wykazywać stanowczą nietolerancję wobec osób, które chcą je wynarodowić.
Często nietolerancja przydarza się tym, którzy uważają się za szczególnie tolerancyjnych. Sam Wojciech Sadurski przez wiele lat nie krył swej dezaprobaty dla osób o innych niż on poglądach dopóki na seminarium w Lucieniu nie stwierdził, iż ulegał nietolerancyjnym wyobrażeniom o ich stanie umysłu. W przytoczonym cytacie potępia on dezaprobatę płynącą z niższych pobudek. Czy jednak sama ta klasyfikacja nie może być uznana za wyraz nietolerancji? Skąd wiadomo, że dezaprobata „Gazety Wyborczej” wynika z wyższych pobudek niż dezaprobata „Naszego Dziennika”?

Nadymanie przez wyśmiewanie
Wolter, mistrz drwiny, twierdził w „Traktacie o nietolerancji”, że „nie ma w tym nietolerancji, gdy ktoś wyśmiewa ludzi kiepsko rozumujących. (…) To dwie rzeczy nader odmienne: kpić sobie z człowieka, a prześladować go”. Dzisiaj wiemy jednak, że wyśmiewanie, drwina, marginalizowanie i stygmatyzowanie są praktykami, które świetnie zastępują dawne metody fizycznej eliminacji i kary. Nie przypadkiem mobbing został uznany za przestępstwo.
Wyśmiewanie służy najczęściej potwierdzaniu własnej tożsamości i przynależności grupowej. Wyśmiewamy innych, by poprawić sobie samopoczucie. To polski zwyczaj narodowy. Fora internetowe pełne są wypowiedzi ludzi, którym wydaje się, że im bardziej wyszydzą kogoś, tym większą wagę będą miały ich argumenty i tym bardziej potwierdzą wyjątkowość swojej inteligencji. Tym mechanizmem nadymania się przez wyśmiewanie posługuje się program TVN 24 „Szkło kontaktowe”. Nie tylko widzowie mogą się w nim pochwalić swoim dowcipem, ale i prowadzący dziennikarze mogą kadzić sobie nawzajem. Zapewne wydaje im się, że są Davidem Lettermanem i Jonem Stewartem w jednej osobie.
Tolerancja najczęściej wynika z obojętności. Kiedy nas ani ziębi, ani grzeje to, co ktoś mówi i robi, możemy sobie pozwolić na daleko idącą tolerancję. Wielu Amerykanów o liberalnych poglądach w sprawach rasowych nigdy nie posłałoby dzieci do szkoły z przewagą dzieci afroamerykańskich. Francuzi uchodzą za tolerancyjnych, ale lęk przed polskim hydraulikiem spowodował, że głosowali przeciw europejskiej konstytucji. Słusznie więc odebrano im prawo głosu i teraz zarówno oni, jak i ci hydraulicy dostaną bez pytania o zgodę ową konstytucję jako traktat reformujący.
(…)

Instynkt prostaczy
Zdaniem Durkheima, żywotne społeczeństwa nie mogą być po prostu całkowicie tolerancyjne: „Każdy silny stan świadomości jest źródłem życia; to podstawowy czynnik naszej żywotności; dlatego też wszystko, co zmierza do jego osłabienia, poniża nas i przygnębia; wywołuje uczucie niepokoju i niepewności podobne do tego, które odczuwamy, kiedy jakaś ważna funkcja przestaje spełniać swoje zadanie lub spełnia je wolniej”. Tak więc powszechna tolerancja może być traktowana jako symptom osłabienia sił żywotnych, zobojętnienia i dekadencji. Powszechna tolerancja czyni niemożliwą politykę, gdyż ta z natury rzeczy zasadza się na konflikcie i walce, choćby tylko o głosy wyborców.
Przekonanie, iż tolerancja oznacza, że wszystko jest dozwolone, że można robić, co nam się żywnie podoba, nie przychodziło na myśl tym, którzy pierwsi opowiadali się za tolerancją. Im chodziło o swobodę myśli, wolność wyrażania poglądów i zakaz narzucania ich siłą, a nie o dowolność zachowań czy brak moralnych i prawnych regulacji. Wolter pisał: „Niektórzy utrzymują, że skoro wolność myśli jest naturalnym skutkiem tolerancji, a ta wolność przywodzi moralność do zguby, nietolerancja jest konieczna dla szczęścia ludzi. Miejmy się na baczności, by swobody myślenia, powstałej dzięki używaniu rozumu, nie mieszać z niemoralnymi maksymami, które po wszystkie czasy są na ustach motłochu wszystkich krajów. To owoce instynktu prostaczego, a nie rozumu. Zaatakować i unicestwić je może tylko rozum”. Od tego czasu jednak nasza wiara w rozum jako podstawę nowej moralności poważnie się zachwiała. A gdy głosi się konieczność tolerancji, najczęściej nie chodzi już o swobodę myślenia, lecz wręcz przeciwnie, o jej ograniczenie. Bo samodzielne myślenie bywa męczące i narusza dobre samopoczucie niemyślących, zwłaszcza gdy prowadzi do konkluzji niezgodnych z prostaczym instynktem.

Autor: Zdzisław Krasnodębski
Źródło: Wprost 
Sporo osób uważa się za tolerancyjne. Mówią, że nie są rasistami, że homoseksualizm jest dla nich obojętny. Ale czy tak jest naprawdę? Oj często chyba nie. Niby nie mamy nic naprzeciw jakichś zachowaniom, pewnym osobom np o innym niż nasz kolorze skóry, ale jednak kiedy spotykamy na ulicy taką osobę to zaczynają się jakieś dziwne komentarze.Sama mam kumpele lesbijkę i wydaje mi się, że jestem osobą tolerancyjną. Przynajmniej pod tym względem. Bardzo dobrze się dogadujemy i jej orientacja seksualna nie ma dla mnie większego znaczenia. Uważam ją za bardzo wartościową osobę, na którą zawsze można liczyć.

Najlepiej będzie jak każdy sam się zastanowi nad tym tematem, bo moje słowa i tak raczej nic nie zmienią.

Odpowiedzi: 5 to “Grzech tolerancji”

  1. Licealista Powiedział/a:

    No, tak… ktoś to w końcu głośno powiedział: terror bycia tolerancyjnym, terror bycia politycznie poprawnym, terror bycia otwartym na inność… Osobiście nigdy nie uważałem się za tolerancyjnego - pewnych ludzi obchodzę szerokim łukiem i nie mam zamiaru tego zwyczaju zmieniać.
    Pozdrawiam!

  2. Qualite Powiedział/a:

    Owszem, w dzisiejszym świecie często spotkać się można z tym jak to nazwałeś terrorem bycia tolerancyjnym. Ale ja osobiście nie mam zamiaru mówić czy sugerować komukolwiek, żeby był tolerancyjnym.
    Być tolerancyjnym, bo co? Bo tak wypada? Bez sensu. Nie róbmy nic wbrew sobie. Ważne jednak, aby samemu móc i umieć powiedzieć sobie czy jest się tolerancyjnym czy też nie i nie oszukiwać się.

  3. Licealista Powiedział/a:

    Cóż, zawsze uważałem się za bardzo tolerancyjnego - w klasycznym tego słowa znaczeniu, a nie w tym nowoczesnym. Bo w nowoczesnym rozumieniu jestem skrajnie nietolerancyjny.
    Ha, dziś się kilka razy wypowiedziałem na blogu pewnego bi - i wyobraź sobie, że nie rzucałem ani słówkami na ch… ani na p… ani nic takiego. I nie wiem już czy jestem tolerancyjny czy nie?
    Pozdrawiam!

  4. Qualite Powiedział/a:

    A to jakie jest wg Ciebie klasyczne znaczenie tego słowa, a jakie nowoczesne?

    To jeśli nie jest się tolerancyjnym używa się takich słów, a kiedy jest się tolerancyjnym się ich nie używa? Pierwszy raz się z taką teorią spotykam :P

    Ja Ci na to pytanie nie odpowiem, sam musisz dojść do właściwego wniosku.
    Pzdr.

  5. Licealista Powiedział/a:

    Klasyczne: toleruję czyli pozwalam na coś, znoszę, zezwalam na istnienie…
    Nowoczesne: toleruję czyli akceptuję, popieram, wspieram…
    Co do słówek: będąc w zgodzie z moimi poglądami na ten temat to powinienem rzucać…
    Nie oczekuję na to odpowiedzi od Ciebie - to tylko taka moja myśl w temacie.
    Pozdrawiam!

Napisz odpowiedź