Wierzyć w horoskopy?
Jak jeszcze w niedzielę nie miałam komputera, to leżąc na kanapie przed telewizorem przeglądałam co tam mądrego w gazetach piszą. I tak jakoś zupełnym przypadkiem natknęłam się na horoskop. Heh. Aż zaczęłam Komuś marudzić czy wierzy w horoskopy (może i była w tym mała aluzja).
Oto co napisali w moim horoskopie (ryby): “NIE BÓJ się tak miłości, poświęć coś dla niej, a będzie Twoja”.
Hmm. Co ja mogłabym poświęcić dla miłości? Szczerze powiedziawszy nic mi do głowy nie przychodzi :P A czy się boję miłości… Dobra, nie rozwijam tego tematu, bo to sensu nie ma.
W horoskopie dla barana też ciekawe rzeczy napisali. Żeby nie bał się podjąć wyzwania, które już od bardzo długiego czasu za nim krąży. I że to podjęte teraz wyzwanie w przyszłości zaowocuje. Cóż. Komentarz zachowam dla siebie ;-)
27 luty, 2008 @ 2:32 pm
Matka mojej koleżanki układa takie horoskopy do gazet. Ma słownik ortograficzny i otwiera go na chybił-trafił, wybiera pięć czy sześć słów a potem buduje z nimi zdania.
A gazeta jej za to płaci… ;)
27 luty, 2008 @ 2:41 pm
No to już wiem, że nie należy wierzyć w horoskopy. Dzięki, że mi to uświadomiłeś.
Ale małe aluzje w żartach (na podstawie horoskopu) nikomu chyba nie zaszkodzą.. ;-)
27 luty, 2008 @ 2:51 pm
Tylko nie rezygnuj z wysokiego blondyna jeżeli w horoskopie stoi, że czeka na Ciebie niski brunet!
27 luty, 2008 @ 2:56 pm
Nie mam zamiaru. Jak czeka to sobie jeszcze poczeka ;-)
Z reguły horoskopy interpretuję tak, żeby mnie było dobrze. Nie sugeruję się nimi jakby to była wyrocznia ;-)
27 luty, 2008 @ 3:11 pm
Ja ich w ogóle nie interpretuje. Wolę coś samemu zaplanować, niż opierać się na jakichś dziwacznych zapętlonych wyroczniach, które można interpretować na tysiąc i jeden sposób.
27 luty, 2008 @ 4:31 pm
Ciekawe ki Baran wierzy w horoskopy. ;P Może i jestem Baranem, ale nie wierzę w te cosie. ;P